“Moje konie, moi nauczyciele”

“Moje konie, moi nauczyciele”

Wczoraj przytrafiła mi się dziwna rzecz – wyjechałam na urlop. Pierwszy raz od… 8 lat Tylko na kilka dni, ale zawsze coś. Urlop miał być zasłużonym odpoczynkiem po Mistrzostwach Wielkopolski (na które jednak nie pojechałam – mój koń lubi łamać kopyta w najmniej odpowiednim momencie – rok temu przed szkoleniem z Manolo Mendezem na przykład…). Co nie zmienia faktu, że w dalszym ciągu jest – tak myślę – zasłużony 😉.
Nie wiem, co się zwykle robi na urlopie. Ja czytam książki.
Alois Podhajsky “Moje konie, moi nauczyciele” – czytam ją po raz trzeci i za każdym razem wyczytuję w niej coś trochę innego . Polecam absolutnie każdemu, lektura lekka, ale pouczająca, przesycona wspaniałym, przyjacielskim stosunkiem autora do jego nauczycieli – koni. W szczególności zaś polecam tym, którzy lubią obwiniać konia za to, że zachowuje się czy też porusza się nie w taki sposób, niż byśmy oczekiwali – jeżeli nie chcecie uwierzyć swojemu instruktorowi / trenerowi, który mówi Wam, że to Wasza wina – Podhajsky’emu pewnie łatwiej uwierzycie, że Wasz dosiad, równowaga i pomoce mają KOLOSALNY wpływ na to, jak pracuje pod nami nasz koń
Polecam każdemu, a znajomym – chętnie pożyczę jak wrócę do Poznania

 

Dodaj komentarz